07-05-2018
III RAJD ROWEROWY – SZLAKIEM NASZEJ HISTORII

Jadą rowery…

Po raz trzeci odbył się rowerowy rajd, organizowany przez Gminny Ośrodek Kultury i Gminną Bibliotekę Publiczną w Kuryłówce pod hasłem „Szlakiem Naszej Historii”.   

Ranek 3 czerwca – mgła po sobotnim deszczu. Zastanawiałam się czy pogoda dopisze, czy nie przeszkodzi nam deszcz? Powoli wyłaniało  się słońce. Przed godziną 9.00 na placu obok budynku OSP w Kuryłówce zaczęli gromadzić się pracownicy GOK i GBP, służby zabezpieczające rajd: policjanci, strażacy, ratownicy medyczni oraz uczestnicy mający od kilku do kilkudziesięciu lat. Wśród rozmów i śmiechu słychać było pytania: „damy radę?”, „wytrzyma pogoda?”, „co nowego się dowiemy?”. Wszyscy cieszyli się, że otrzymali okolicznościowe koszulki, a było nas ponad 100 osób. Pan dyrektor Leszek Połeć powitał zebranych,  przekazał cenne informacje o zasadach poruszania się rowerowej grupy oraz przypomniał trasę rajdu. Powoli zaczął formować się peleton. Wreszcie ruszyliśmy. Na czele wóz policyjny, ratownik medyczny, rowerzyści, ambulans medyczny i wóz strażacki. Część strażaków OSP pojechała wcześniej, aby zabezpieczać skrzyżowania dróg. Oczywiście cały czas Pani Karolina Rozlazły i Pan Marek Latawiec uwieczniali aparatem fotograficznym oraz kamerą nasze zmagania.

Poruszamy się „dworską drogą”. Mijamy cmentarz i kościół parafialny w Kuryłówce. Skręcamy w kierunku Ożanny. Po obu stronach drogi rozciąga się soczysta zieleń rolniczego krajobrazu: pól uprawnych i łąk. Pierwszy przystanek w Ożannie Małej – wsi mającej swoje początki w XV wieku. Zatrzymujemy się obok przydrożnej kapliczki, ufundowanej w 1949 roku przez mieszkańców jako wyraz wdzięczności za ocalenie życia i mienia w czasie okupacji niemieckiej. Słuchamy opowieści Pana Romana Szałajko o tragicznych wydarzeniach z okresu II wojny światowej, jakie dotknęły ludność tej miejscowości. Jedziemy dalej, mijamy domy i domki letniskowe usytuowane wśród urokliwego, iglastego lasu. Po prawej stronie ukazuje się tafla zalewu utworzonego na rzece Złota. Dziś sennego. Nieliczni turyści z zaciekawieniem przyglądają się naszej wycieczce. A my kręcimy dalej…

Docieramy do wsi Dąbrowica i zatrzymujemy się przy drewnianej kaplicy otoczonej szumiącym lasem. Uczestnicy z zainteresowaniem wsłuchują się w słowa o historii miejscowości i świątyni. Dowiadujemy się, że została poświęcona w 1890 roku i jak ważną rolę odegrał gospodarz Łuszczak przy jej budowie. Chętni wchodzą do jej wnętrza, gdzie w ołtarzu  widać stary obraz Matki Bożej oraz wiekowe ławki. Dziś kaplica jest odnowiona. O pracach i pozyskiwaniu funduszy na ten cel opowiadał Pan Dominik Kusy. Z tym miejscem wiąże się tzw. Mogiła Polski, w której Ukraińcy zakopywali nasze symbole narodowe jako znak, że Polski tu już nie ma. To smutne i trudne zawiłości narodowościowe spotykane wówczas na naszych terenach.

Po chwili wytchnienia siadamy na rowery i kontynuujemy naszą wyprawę. Mijamy pochodzącą z 1906 roku cerkiew pw. św. Michała, dziś należącą do parafii rzymskokatolickiej w Kolonii Polskiej. Zaczynamy wspinać się na niewielkie wzniesienie. Peleton rozciąga się. Patrząc na niego w dół przypomina niebieską wstęgę. Cóż, to tylko takie moje skojarzenie. Pozostawiamy w tyle bloki i kapliczkę wybudowaną przez Masłowskiego – uczestnika powstania 1863 roku. Dawniej drewniana, dziś murowana po pożarze w latach osiemdziesiątych XX wieku. Znów otaczają nas pola, łąki i  zarośla.

Nagle pojawia się tablica: Kolonia Polska. Wjeżdżamy do małej, cichej wsi. W XIX wieku w ramach ruchu osadniczego, na terenie Cieplic powstała osada niemieckich kolonistów, którzy z powodu lichej ziemi sprzedali ją Polakom. To oni tworzyli nową wieś i dla odróżnienia nadali nazwę – Kolonia Polska. Mijamy ludzi udających się do kościoła św. Stanisława Biskupa. My też zmierzamy w tym kierunku. Będziemy uczestniczyć we mszy świętej – przecież to niedziela. Gospodarz parafii ksiądz Stanisław Sroka bardzo serdecznie  nas wita. Ciepłe słowa kieruje do Pana dyrektora Leszka Połcia. Po zakończeniu mszy proboszcz parafii i R. Szałajko przekazują nam informacje o powstaniu świątyni. Dowiadujemy się, że budowę zainicjował ks. Stanisław Szpetnar, a została poświęcona w 1914 roku. Jak wiele łączy ją z wielkim światem nikt z nas nie domyśliłby się. Otóż plan opracował warszawski  architekt Czesław Domarski, a budowniczym był Franciszek Machalski. Ołtarz główny wg projektu Piotra Kędzierskiego wykonał rzeźbiarz z Dąbrowicy Edward Toth. Kamienna podstawa ołtarza pochodzi z kaplicy na Wawelu. Obrazy w ołtarzu głównym malował uczeń Jana Matejki – Narcyz Daszkiewicz. Piękne witraże pochodzą z paryskiego pałacu rodziny Czartoryskich. Aż trudno w to uwierzyć. Na pamiątkę, że byliśmy w tym pięknym kościółku, robimy na jego schodach pamiątkowe zdjęcie. Będzie kiedyś co wspominać. Wracając drogą przez wieś, przystajemy przy murowanej kaplicy. Dlaczego? Na to pytanie odpowiedziała nam Pani Małgorzata Leja. Otóż została ona ufundowana i zbudowana  przez ks. Stanisława Szpetnara, urodzonego i wychowanego w Kolonii Polskiej. Wnętrze przypomina Kaplicę Matki Boskiej w Lourdes. To właśnie tutaj przeniesiono i pochowano doczesne szczątki ks. Stanisława Szpetnara. W zadumie opuszczamy miejscowość.

Jedziemy w kierunku leśniczówki Szegdy. Cały czas przyświeca nam słońce, ale nikt nie narzeka. Po drodze widzimy ukryte w zaroślach zabudowania przysiółku Biele, a dalej liczne, małe stawy i las. Przepiękne widoki cieszą oczy. Niektórzy uczestnicy pytają: czy jeszcze daleko? Słyszymy przeczącą odpowiedź. Faktycznie, skręcamy w bramę z napisem „Zagroda Międzyczasu”. Schodzimy z rowerów. Każdy szuka schronienia w cieniu,  słucha opowieści Pana Romana i Pani Elżbiety Starzak o postaci Józefa Zadzierskiego, legendarnego i kontrowersyjnego „Wołyniaka”, który działał na naszych terenach podczas II wojny światowej i przebywał w tej leśniczówce.

 Nie zapomnieliśmy o solenizancie i zaśpiewaliśmy „Sto lat”. Następnie Pan Dyrektor zaprosił wszystkich na ciepły posiłek, ciasto i kawę. Było pyszne. W imieniu uczestników dziękuję wszystkim osobom, które go przygotowały. Podczas wolnego czasu każdy z nas znalazł w zagrodzie coś dla siebie. Dzieci – zwierzęta. Dorośli – „Dom z duszą”, gdzie oglądając zgromadzone eksponaty związane z polską wsią, słuchaliśmy z zapartym tchem opowieści gospodyni tego obiektu o mieszkającym i wędrującym po izbach duchu „Wołyniaka”. Nie wierzycie? Wybierzcie się tam. To miejsce warto zobaczyć.

I tak powoli w Zagrodzie Międzyczasu nasz kolejny rajd dobiegł końca. Uczestnicy zmęczeni, ale zadowoleni i pełni wrażeń wracali do domów. Dzięki zaangażowaniu dyrektora oraz pracowników Gminnej Biblioteki Publicznej i Gminnego Ośrodka Kultury w Kuryłówce oraz wszystkich osób wspierających, mogliśmy przyjemnie i bezpiecznie spędzić czas oraz poznać kolejne karty historii naszych okolic. Składamy serdeczne podziękowania i z nadzieją czekamy na kontynuację tak wspaniałej imprezy.

                                                                                                      Uczestniczka rajdu

http://gokkurylowka.pl/galeria/galeria-2018/gallery/iii-rajd-rowerowy-szlakiem-naszej-historii-2018/